Byłyśmy już na lotnisku w Dortmundzie. Wyszłam z samolotu zachwycając się pięknem tego miasta. Wypakowałam z walizki podanie na studia. Razem z Justyną przechodziłyśmy koło stadionu BVB. Obleciałam oczami wszystkich piłkarzy, jednakże moją uwagę przykuł i pozostawił przy sobie pewien przystojny, niebieskooki brunet. Moim pechem było to, że kupując bilet na stadion wyjmowałam gotówkę i... odleciała. Dostał nią w twarz facet, który przykuł moją uwagę, więc szybciutko do niego podbiegłam.
- Oj, przepraszam - powiedziałam zawstydzona
- Nic nie szkodzi..- odpowiedział mi - tak poza tym - jestem Robert.
- Julia. Jesteś Polakiem?
- Tak, ale od paru lat gram tu, w Dortmundzie.
Nagle, zza rogu stadionu wyszedł mój znienawidzony koleżka z liceum, Marek który się we mnie podkochiwał. Dowiedziałam się, że robi jako paparazzi. Kiedy zobaczył, że wymieniamy się z Robertem numerami, od razu wyskoczył zza rogu i zaczął robić zdjęcia. Robert zaczął udawać, że robi sobie ze mną zdjęcie. Po chwili słyszę jego szept:
- Przepraszam, musiałem. Zadzwonię dzisiaj wieczorem. Teraz już idę, fani czekają. Na razie! - szepnął
- Wiem, wiem. Ok, będę czekać :) - odpowiedziałam i mu pomachałam. Wychodząc, zarzuciłam włosy do tyłu i dumnie szłam na uczelnię myśląc o Robercie.
23-05-2013.r godz. 23:22 mieszkanie Justyny i Julii
- dzyńń, dzyńńńńń!!!! - dzwoni komórka Julii
- Och, to Robert! - mówi spanikowana Julia
- Odbieraj, odbieraj!! - krzyczy Justyna
No więc, co miałam zrobić? Odebrałam i usłyszałam ciepły głos Roberta.
- Cześć Julio - zaczyna ciepłym głosem - Czy mogłabyś się jutro ze mną spotkać, w restauracji "Wiatraki"?
- Hej. Oczywiście, że tak! O 21:00? OK, będę gotowa! Pa! - odpowiedziałam i się rozłączyłam.
- No to idziemy jutro do fryzjera, kosmetyczki i sklepów! - mówi Justyna
- Noo! To będzie najlepsza randka w moim życiu! - odpowiedziałam
Jak potoczy się randka Julii z Robertem? Czy Julka odkryje, że Robert jest miłością jej życia i ukochanym piłkarzem? Tego dowiecie się w następnych rozdziałach..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.