piątek, 24 maja 2013

Rozdział IV

     Rano, po nocowaniu u Roberta przywiózł mnie do apartamentu. Wzięłam gorącą kąpiel i pogadałam z Justyną. Postanowiłam zadzwonić do mamy. Jeszcze jej nie powiedziałam o Robercie, wie o nim tylko Justyna. Włączyłam laptopa, sprawdziłam pocztę i Facebooka, gdzie zobaczyłam, że jest konkurs. Do wygrania jest kontrakt z najlepszą niemiecką wytwórnią płytową. Postanowiłam, że zaryzykuję. Do zaśpiewania była piosenka Honey "Nie powiem jak", co mnie zdziwiło. Wziąć udział mogło 20 osób. Zgłosiłam się jako 19, a ostatnia była moja siostra Aldona.
- Aldona? No przecież ona nie umie śpiewać, jeszcze te papierosy psują jej płuca..- powiedziałam z ogromnym niedowierzeniem co do talentu Aldy. Żeby wziąć udział, należy się pojawić w wytwórni i zaśpiewać tą piosenkę. Dostałam SMS- "Powodzenia ;*" od Roberta. Dowiedział się, że biorę udział.
Chwilę potem do mnie zadzwonił.
- Czeeść - powiedział do mnie - Pojeździsz dzisiaj ze mną rowerami w parku? A potem bilet na mecz dla pięknej pani i jej przyjaciółki!
- Hej - odpowiedziałam - Oczywiście, spotkamy się koło tego dużego dębu w parku, ok?
- Dobrze - powiedział - Życzę powodzenia w konkursie! Kiedy jedziesz do wytwórni?
- Jutro o 16:20. - powiedziałam - Zawieziesz mnie?
- Jasne - odpowiedział
- To widzimy się w parku o 16! - powiedziałam i się rozłączyłam.
Oznajmiłam Justynie, żeby przyszła o 19 na stadion Borussii Dortmund, bo mam bilety.
Poszłam do garderoby dobrać dodatki na rower. Wybrałam żółte buty Converse, różowe okulary przeciwsłoneczne nerdy, dżinsowe spodenki i fioletowy top z nadrukiem "Your stupid!". Nie jadłam śniadania, a było już po 14. Poprosiłam Jus, aby zamówiła pizzę.
- Jaką? - spytała mnie Justyna
- Wegetariańską! - odkrzyknęłam spod prysznica
10 minut później już zajadałyśmy się pizzą. Poszłam pograć w Pou.
- Ojej, już 15:30! Idę się przebrać i lekko umalować. - rzekłam
Ubrałam się w wybrany zestaw, związałam włosy w warkocz i zabrałam się za makijaż. Tylko fluid i puder.
Poszłam spakować torbę: Walkman, woda, ręcznik, kocyk i ciastka. Oczywiście jeszcze plastry.
Było jakoś po 15.05 jak Robert zadzwonił do drzwi. Ubrałam bandamkę i otworzyłam drzwi. Ujrzałam Roberta w szortach i w koszulce na ramiączka z napisem Stay with me. <3 Wybuchnęłam śmiechem. Na ramieniu miał zawieszoną swoją czarną torbę z adidasa. Złapałam swoją zieloną też z adidasa i wyszłam z domu, nadal się śmiejąc. Poszłam do piwnicy po rower i wyjechaliśmy. Podczas jazdy rozmawialiśmy.
- Ahahahah, fajna koszulka, Robciu! - ryknęłam
- Ahahahah, fajna dupeczka, Julciu! - odkrzyknął
- No chyba nie moja - powiedziałam
- Nie, moja, wiesz?! No twoja! - powiedział
Chwila nieuwagi i wjechałam w drzewo. Nic mnie nie bolało, aż ryczałam, ale ze śmiechu i z koszulki Robcia. Podbiegł do mnie i podał mi rękę. Kiedy poczułam, jaki jest silny, zadrżałam. Poczułam motylki w brzuchu. Tym razem ja spojrzałam mu głęboko w oczy. Podeszłam i przytuliłam się do niego. Odwzajemnił uścisk i też mnie przytulił. Znów zadrżałam. Kiedy się puściliśmy, poczułam, że potrzebuję zastrzyku energii.
- Chcesz energy drinka? - spytałam
- Chcę, chcę. Skoczysz? - odpowiedział
- Tak, tak. Już idę. - powiedziałam
Poszłam do pobliskiego sklepu i kupiłam dwa energetyki. Przyniosłam jednego Robertowi. Wspólnie wypiliśmy i pojechaliśmy na mecz.
Razem z Justyną siedziałyśmy na trybunach. To było ekscytujące uczucie. Podczas meczu Robert został tak sfaulowany, że zemdlał. Zdjęli go z boiska. Szybko pobiegłam na zaplecze. Robert był już ocucony. Rozpoznał mnie i poprosił, żebym go potrzymała za rękę. Zgodziłam się i złapałam go za rękę. Trzymałam go mocno i nie puszczałam. Po podaniu leku Robert wstał, ale nie mógł wrócić na mecz. Dortmund wygrał.
Powiedziałam Justynie, że zajmę się Robertem. Zawiozłam go do jego apartamentu, dałam mu wodę i zrobiłam kolację przy świecach. Upiekłam kurczaka. Robert usiadł, nalał mi białego wina i zaczęliśmy rozmawiać. Robert poruszył bardzo ważny temat. Nas. Zanim zaczął, poprosił żebym u niego zamieszkała na czas rekonwalescencji, gdyż ma złamane dwa palce. Oczywiście, zgodziłam się.
Jak potoczy się rozmowa Julii z Robertem o nich, o ich związku? Czy im się uda?

Rozdział III

   Była 16:15. Razem z Justyną byłyśmy po wizycie u fryzjera, u kosmetyczki i w wielu sklepach. Zakupiłam piękną, kryształową kolię, pierścionek żuka, miętową suknię wieczorową, błękitne 4cm obcasy i czarną, lśniącą narzutkę. O 19:55 zaczęłam się szykować. Sięgnęłam po puder, położyłam go na twarz. Następnie wzięłam lekki, błękitny cień do powiek i pomalowałam oko. Zmierzyłam wzrokiem eyeliner, tusz do rzęs i kredkę. Zrobiłam śliczne kreski ciemnoczarnym eyelinerem, pomalowałam rzęsy i podkreśliłam kredką. Położyłam trochę różu na policzki i makijaż gotowy! Wyczesałam moje ciemnoblond włosy, wzięłam grzywkę do przodu i ubrałam suknię. Włożyłam buty i szybko pomalowałam się szminką. Spakowałam do białej, skórzanej kopertówki telefon, portfel i dokumenty. Ubrałam biżuterię, i wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi. To był Robert. Otworzyła mu Justyna. Zaczął z nią rozmawiać, gdy ja weszłam do pokoju. Aż gwizdnął z wrażenia i powiedział mi, że pięknie wyglądam. Odpowiedziałam mu więc, dziękuję.
- To nie był sarkazm - powiedział Robert
- Czy ja mówiłam, że to był sarkazm? - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Musimy już wyjść, inaczej się spóźnimy- powiedział mi - czy mogę pani pomóc zejść po schodach?
- Haahahahah, oczywiście, że tak. - odpowiedziałam, i podałam mu rękę. Spojrzał mi głęboko w oczy.
- Masz niezwykle piękne, niebieskie oczy - powiedział ciepło - niczym szafiry
- To tak samo jak Ty.. - odrzekłam, i zaczęliśmy iść po schodach
Całą drogę przegadaliśmy, kiedy dowiedziałam się, że gra w BVB, i że nazywa się Lewandowski byłam zdziwiona, że z tłumu dziewcząt wybrał akurat mnie. Byłam zaszcycona, że mogę spędzić z nim wieczór.
O 21:15 weszliśmy do restauracji, Robert coś powiedział do kelnera, i usiedliśmy. Jedząc kolację, Robert zauważył paparazzi, którzy zaczęli nam robić zdjęcia. Robert wezwał ochronę, która wypędziła paparazzich.
Po zjedzeniu kolacji wyszliśmy z restauracji. Robert rozpoznał w tłumie swoją byłą, która się na niego rzuciła i chciała go pocałować. Robert zdecydowanie ją odepchnął i powiedział do niej po Polsku:
- Caroline, zostaw mnie w spokoju, jasne?! Zerwałem już z tobą, nie kocham cię! - krzyknął
- Nie, bo ty mnie kochasz! To złudzenie, że mnie nie kochasz, jesteśmy sobie przeznaczeni! - odkrzyknęła Caroline, jego była dziewczyna pochodząca z Berlina pół Polka.
W czasie ich kłótni, zdałam sobie sprawę, że zakochałam się od pierwszego wejrzenia. W Robercie, widać po nim że z wzajemnością. Lecz nie wiedziałam jak to się wszystko potoczy. Przerażona ich kłótnią wybiegłam z restauracji, niestety Caroline zdążyła we mnie rzucić talerzem. Dostając nim w głowę, upadłam na podłogę. Robert natychmiast zostawił Caroline i podbiegł do mnie. Zaczął mnie cucić.
- Julia, Julia! Ocknij się! Nie rób mi tego, no! - krzyczał
Wokół mnie leżało dużo krwi. Za 5 minut przyjechało pogotowie i policja, która zabrała Caroline.
Diagnoza lekarzy nie przeraziła mnie. Wstrząśnienie mózgu i rozcięta tylna część głowy. Robert codziennie mnie odwiedzał. Ostatnim razem, powiedział mi, że Caroline trafiła do więzienia za prześladowanie i spowodowanie uszczerbku na Twoim zdrowiu. Lekarz powiedział, że jutro wychodzę.
Kiedy już wyszłam ze szpitala, Robert zaprosił mnie do siebie do domu. Przyszłam pod podany adres.
Weszłam do apartamentu Roberta. Ciepło mi przywitał i znowu spojrzał głęboko w oczy.
- Słuchaj - powiedział - Muszę ci coś powiedzieć
- Ja też - szepnęłam i podeszłam bliżej
- No bo, ech, noo... ja się w tobie zakochałem, odkąd cię zobaczyłem! - wydusił z siebie
- To samo chciałam ci powiedzieć... - odszepnęłam
Oboje się przysunęliśmy do siebie. Robert delikatnie musnął moje usta. Usiadłam mu na kolanach.
- Kocham cię - powiedział
- Z wzajemnością - odpowiedziałam
Jak potoczy się dalszy ciąg sprawy? Czy Julia będzie na stałe z Robertem?

czwartek, 23 maja 2013

Rozdział II

Byłyśmy już na lotnisku w Dortmundzie. Wyszłam z samolotu zachwycając się pięknem tego miasta. Wypakowałam z walizki podanie na studia. Razem z Justyną przechodziłyśmy koło stadionu BVB. Obleciałam oczami wszystkich piłkarzy, jednakże moją uwagę przykuł i pozostawił przy sobie pewien przystojny, niebieskooki brunet. Moim pechem było to, że kupując bilet na stadion wyjmowałam gotówkę i... odleciała. Dostał nią w twarz facet, który przykuł moją uwagę, więc szybciutko do niego podbiegłam.
- Oj, przepraszam - powiedziałam zawstydzona
- Nic nie szkodzi..- odpowiedział mi - tak poza tym - jestem Robert.
- Julia. Jesteś Polakiem?
- Tak, ale od paru lat gram tu, w Dortmundzie.
Nagle, zza rogu stadionu wyszedł mój znienawidzony koleżka z liceum, Marek który się we mnie podkochiwał. Dowiedziałam się, że robi jako paparazzi. Kiedy zobaczył, że wymieniamy się z Robertem numerami, od razu wyskoczył zza rogu i zaczął robić zdjęcia. Robert zaczął udawać, że robi sobie ze mną zdjęcie. Po chwili słyszę jego szept:
- Przepraszam, musiałem. Zadzwonię dzisiaj wieczorem. Teraz już idę, fani czekają. Na razie! - szepnął
- Wiem, wiem. Ok, będę czekać :) - odpowiedziałam i mu pomachałam. Wychodząc, zarzuciłam włosy do tyłu i dumnie szłam na uczelnię myśląc o Robercie.
23-05-2013.r godz. 23:22 mieszkanie Justyny i Julii
- dzyńń, dzyńńńńń!!!! - dzwoni komórka Julii
- Och, to Robert! - mówi spanikowana Julia
- Odbieraj, odbieraj!! - krzyczy Justyna
No więc, co miałam zrobić? Odebrałam i usłyszałam ciepły głos Roberta.
- Cześć Julio - zaczyna ciepłym głosem - Czy mogłabyś się jutro ze mną spotkać, w restauracji "Wiatraki"?
- Hej. Oczywiście, że tak! O 21:00? OK, będę gotowa! Pa! - odpowiedziałam i się rozłączyłam.
- No to idziemy jutro do fryzjera, kosmetyczki i sklepów! - mówi Justyna
- Noo! To będzie najlepsza randka w moim życiu! - odpowiedziałam
Jak potoczy się randka Julii z Robertem? Czy Julka odkryje, że Robert jest miłością jej życia i ukochanym piłkarzem? Tego dowiecie się w następnych rozdziałach..

Rozdział I

Wstęp: Blog będzie opowiadał o bohaterce Julii Murawskiej. Będzie tak jakby jej pamiętnikiem.

        Dzisiaj będzie najlepszy dzień mojego życia. Moje 18 urodziny! Niedługo więc zdam maturę, mam zamiar studiować j. niemiecki. W szkole najlepiej sobie radziłam z tego przedmiotu.Na osiemnastkę nie mam zamiaru wyprawiać jakiejś wielkiej imprezy typu alkohol, papierosy, marihuana i chłopcy. Jedyne, co chcę to pojechać do Dortmundu. Za blisko nie jest, bo mieszkam w przydużej miejscowości Zielona Góra w woj. Lubuskim. Ale byłam tam już 3 razy. Po studiach zamieszkam w Dortmundzie na stałe. Zaproszę moją przyjaciółkę, Justynę i razem pójdziemy do galerii na zakupy. Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic. Ubrałam się w nową, miętową sukienkę, zaczęłam dobierać buty. Popatrzałam na niebieskie Conversy - wydały mi się niezbyt pasujące do tej sukni. Potem na błękitne vansy. Po chwili namysłu wybrałam miętowe buty na 4-cm obcasie. Wyczesałam moje ciemnoblond włosy i sięgnęłam po eyeliner. Szybko machnęłam dwie kreski, pomalowałam rzęsy i usta, i postanowiłam zejść na śniadanie. Moi rodzice ciepło mnie przywitali, natomiast moja siostra Aldona, niespełniona 26-latka paliła w milczeniu papierosa. Mama wraz z tatą przed śniadanie wręczyli mi prezent. Był to Samsung Galaxy S4! Natychmiast przełożyłam kartę SIM i zaczęłam się nim posługiwać. Usłyszałam słowo - nie tylko to -. Odwróciłam się, a za mną stała moja ciocia Anna! Od niej dostałam tablet Samsung Galaxy Tab 10.7! Przyszła jeszcze moja matka chrzestna, wręczając prezent od reszty rodziny. Był to miesięczny bilet do Dortmundu, i dokumenty studiów j. niemieckiego!
Z tego prezentu ucieszyłam się najbardziej...
         Zasiedliśmy więc do śniadania. Jedynie Aldona poszła się obściskiwać ze swoim chłopakiem. Ja postanowiłam się spytać rodziców czy pozwolą mi studiować w Dortmundzie. Cud, zgodzili się! A więc 3 dni po maturze wyjeżdżam do Dortmundu z moją najlepszą przyjaciółką Justyną. Włączyłam radio i zaczęłam śpiewać w duecie razem z Honey "Nie powiem jak, masz kochać mnie, lecz chcę to czuć, być pewna że wiesz, i nie zastanawiaj się, chcę żebyś zaskakiwał mnie.." i w tym samym momencie zadzwonił mój telefon, był to mój chłopak Piotr. Opowiedziałam mu, że wyjeżdżam do Dortmundu i że odchodzę. Wcale się tym nie zasmucił. Dzwonił, aby powiedzieć mi że ma nową dziewczynę i że ze mną zrywa. ...
c.d.n